O wpadkach w gotowaniu

Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść – tak głosi stare polskie przysłowie. Jednak czy można zgodzić się z tym powiedzeniem? W przypadku domowego przygotowywania posiłków, z pewnością tak. Gotowanie „zbiorowe” nigdy jeszcze nie wyszło na dobre nikomu. Kilka razy posolone ziemniaki, niedoprawione mięso, czy brak surówki, to tylko niektóre z rzeczy, które mogą się przytrafić. Chyba, że całością zawiaduje naprawdę sprawny organizator/organizatorka, a cała ekipa potrafi podać się jego rządom bez szemrania.

Inaczej rzecz ma się w kuchni restauracyjnej.
Tu, każdy z kucharzy, czy każdy z pomocników kuchennych ma swoje miejsce, a co za tym idzie zna też swój zakres i przydział zadań. Nic nie dzieje się przypadkowo. Restauracja rządzi się zupełnie innymi prawami, niż kuchnia domowa, a wpadka zakończyć może się fatalnie.
A mimo to, zdarzały się sytuacje, w których klienci zamiast zamówionego dania, otrzymywali inne zamówienie. Bywało, że w potrawie znajdował się włos, a nawet szkło… Ale są to przypadki ekstremalne. Porządna, dbająca o swoich klientów i renomę restauracja nie pozwala sobie na tego typu niedbałość. Nawet catering dopięty jest od a do zet, jedzenie świeże, dostarczone na czas.